Boom na polskie wzornictwo powojenne

Sporo ostatnio słyszy się i czyta o stylu vintage. Wszystko jest vintage i retro. Nie ma co do tego wątpliwości, że ta estetyka wystroju wnętrz szturmem zawładnęła rozkładówkami gazet wnętrzarskich i blogami. Oczywiście to nie tak, że jest to coś absolutnie nowego i niespotykanego wcześniej. Zawsze znajdowali się ludzie, którzy czuli pewien sentyment do starych przedmiotów i ozdabiali nimi swoje mieszkania, ale nigdy wcześniej nie był to trend tak ogólny.

 

Źródło: dom.wp.pl

Nie jestem zdecydowana co do tego czy tak duże spopularyzowanie polskiego wzornictwa powojennego jest czymś pozytywnym czy negatywnym. Oczywiście najbardziej pozytywnym aspektem jest (w końcu!) docenienie polskiej sztuki użytkowej. W końcu może przestaniemy patrzeć na nią jak na coś wybrakowanego, tandetnego i taniego. Drugą rzeczą, która zdecydowanie mi się podoba są próby usystematyzowania wiedzy na temat projektów powojennych. Organizowanych jest coraz więcej wystaw poświęconych polskiemu postmodernizmowi, powstają katalogi i opracowania. Każdy kto interesował się tym trochę dłużej wie jak trudno zdobyć informacje ta temat projektów już nie istniejących wytwórni – te dokumenty albo już nie istnieją lub istnieją w bardzo niewielu egzemplarzach, które niechętnie udostępniane są przez ich posiadaczy. To są niewątpliwie plusy.

Źródło: villadecor.pl

Jednak… Tak duża popularność tego stylu niesie za sobą także często niczym nie uzasadniony wzrost cen. Sprzedawcy zapierają się, że co drugi wazon to Horbowy lub Drost a każda patera to na pewno Ząbkowice czy Niemen. Kolejna rzecz tyczy się może moich prywatnych preferencji i oczywiście nie jest przytykiem w niczyim kierunku, ale jestem nastawiona sceptycznie do osób, które nie są autentycznie zainteresowane tym tematem ale po prostu chcą mieć modne wnętrze. Na targach staroci można spotkać wiele osób, zazwyczaj tzw. hipsterów, którzy nastawieni są na kupno dosłownie czegokolwiek co może „robić” za np. horbowego. A jak jest popyt to jest i podaż więc patrz punkt pierwszy 😉

Źródło: domzpomyslem.pl

Ciężko mi jednoznacznie określić dlaczego akurat w tej chwili polskie wzornictwo stało się tak popularne. Myślę, że naturalną rzeczą jest… starzenie się rzeczy. Starzenie się nie tylko fizyczne ale powiedzmy to tak – mentalne i kulturalnie. Coś co było dla naszych rodziców do bólu współczesne i na porządku dziennym, dla nas urasta do rangi antyka. I myślę, że to właśnie dzieje się dziś ze wzornictwem wczesnego PRL. Są to rzeczy w miarę stare, unikatowe (huty które to produkowały już nie istnieją) i na rynku jest ich jeszcze dużo, chociaż za tzw. perełkami trzeba trochę poszperać. Celowo nie dodałam do tego zestawu argumentu, że te rzeczy są jeszcze w miarę tanie, bo z tym jest bardzo różnie i za prawdziwe unikaty trzeba trochę zapłacić.

Ale, podsumowując, cieszy mnie wzrost popularności tego wzornictwa i mam nadzieję przede wszystkim na atrakcyjne pozycje wydawnicze powstałe na fali takiego zainteresowania 🙂

Dodaj komentarz